Porozmawiajmy o kobiecości – Ewa Wójcik i Odcienie Kobiet

Porozmawiajmy o kobiecości – Ewa Wójcik i Odcienie Kobiet

Kolejną Bohaterkę naszego cyklu wybrałyśmy nie przypadkowo. O naszym babskim spotkaniu  zadecydowała wspólna słabość do cukru, tłuszczu i glutenu. Ewa Wójcik – właścicielka pracowni cukierniczej „Ciastka z kremem” na warszawskim Powiślu oraz pomysłodawczyni i organizatorka POP UP Cake Shop, które tłumnie przyciągają nie tylko warszawiaków, ale też ludzi z drugiego końca kraju. Dzisiaj jednak nie będziemy mówić o tym jak to jest wymienić pracę w mediach na robienie tortów, porozmawiamy natomiast o kobietach i kobiecości w XXI w.

Odcienie Kobiet: Ewa, czym dla Ciebie jest kobiecość?

Ewa Wójcik: Postrzeganie kobiecości dynamicznie zmieniało się u mnie na przestrzeni lat. Kiedyś uważałam, że bycie kobiecą ściśle powiązane jest z wyglądem zewnętrznym – ze sposobem ubierania się, fryzurą, wysokimi butami. Dlatego przez długi czas postrzegałam siebie jako osobę mało kobiecą, bo nie miałam takiego klasycznego stylu. Chociaż był taki epizod w moim życiu, jak pracowałam jako reporterka, że nosiłam eleganckie kostiumy i szpilki. Natomiast zawsze bardziej naturalne były dla mnie wygodne, sportowe buty. Wydawało mi się więc, że chyba w takim razie nie jestem kobieca.
Dopiero od bardzo niedawna mam wrażenie, że zaczynam w pełni rozumieć siebie i swoją kobiecość. Zrozumiałam, że po pierwsze to nie jest gonienie za jakimiś standardami. To jest zaakceptowanie siebie i tego, że jeżeli dzisiaj czuję, że chcę założyć sportowe buty to je zakładam i to wcale nie sprawia, że czuje się mniej kobieco. Zupełnie inne rzeczy o tym decydują.
Kobiecość to dla mnie siła i podążanie za tym co moja wewnętrzna kobieta chce zrobić, co chce powiedzieć. To też całkowita szczerość ze sobą, bez względu na to jak jest się postrzeganym przez innych ludzi. Nie powiem, że w stu procentach, każdego dnia mi się to już udaje. Uważam, że całe życie się pracuje nad tym żeby być szczerym wobec siebie i móc powiedzieć wprost „akceptuje siebie, nic bym w sobie nie zmieniła”. Ale ważne są małe próby, codziennie i to właśnie one pomagają mi coraz bardziej akceptować siebie.

OK: Z jakimi wyzwaniami mierzy się kobieta w XXI w. / Jakie wyzwania spotykają Ciebie jako kobietę w życiu osobistym, zawodowym i społecznym? I jak sobie z nimi radzisz?

EW: Kobiety od zawsze spotykają się z bardzo wieloma wyzwaniami, ale mam też wrażenie, że takie pytanie od razu sugeruje, że kobiety mają tych wyzwań więcej niż mężczyźni. Ja myślę, że mamy przede wszystkim inne wyzwania, nie mniej czy więcej, ale przede wszystkim inne. Jestem przekonana, że mężczyźni też żyją pod ogromną presją oczekiwań nad którą my jako kobiety się nie zastanawiamy, bo mamy mnóstwo swoich rzeczy i nie będziemy się teraz przejmować tym, że mężczyznom jest ciężko w życiu. Na pewno pod wieloma względami też jest nam ciężko, wiele musimy udowadniać. Natomiast ja muszę powiedzieć, że należę do jakiegoś niewielkiego odsetka kobiet, które nie ucierpiały w swoim życiu zawodowym czy prywatnym z tego powodu, że są kobietami. Nigdy tego mocno nie odczułam, że jest na mnie jakiś większy ciężar.
To zawsze JA próbowałam udowodnić przede wszystkim i najbardziej sobie, a potem światu zewnętrznemu, że coś potrafię, że jestem kompetentna. To jednak zawsze wynikało z potrzeby pokazania, że ja potrafię. Jestem dla siebie największym i najsurowszym krytykiem, który nie zna litości. Zawsze jak chciałam coś osiągnąć to pracowałam nad tym bardzo ciężko i dochodziłam do celu. Myślę, że ludzie mają wiele wyzwań w XXI wieku. Jednak każdy ma inną historię i na każdego spadają inne wyzwania.

OK: Kobiety które Cię najbardziej inspirują?

EW: U kobiet imponują mi określone cechy. Fascynują mnie silne kobiety, które robią to co chcą nawet jeśli może to być społecznie nieakceptowane lub krytykowane. Takie które tworzą coś same, mimo że sama wiem jak trudno prowadzić jest swój biznes. Zawsze imponowało mi to, że ktoś tworzy coś swojego od zera i próbuję to robić mimo, że jest to ciężki kawałek chleba.
Imponują mi kobiety, które sobie zawdzięczają sukces, zapracowały na niego natomiast pozwalają bliskim wspierać się i być też częścią tego sukcesu. To ja stworzyłam od podstaw „Ciastka z kremem” i ustalam wszystkie zasady w firmie, natomiast nie boję się powiedzieć, że gdyby nie wsparcie mojego Partnera to nie byłabym tu gdzie jestem. Jestem tylko człowiekiem i potrzebuję się czasami wypłakać, powiedzieć że nie dam rady. Mam takie szczęście, że u mojego boku jest kogoś kto w 100% zawsze mnie wspiera.
Jestem silną kobietą i potrafię poradzić sobie w życiu z różnymi przeciwnościami, natomiast uważam, że kobiety nawet te silne powinny umieć przyznać, że potrzebują i lubią mieć kogoś obok siebie kto daje wsparcie w trudnych chwilach. Nie uważam, że największą cnotą jest robienie wszystkiego samemu i radzenie sobie samemu z każdą sytuacją, nie przyjmując pomocy z zewnątrz. Zajęło mi to bardzo wiele lat zanim nauczyłam się tą pomoc przyjmować.

OK: Kobieta kobiecie – największa przyjaciółka, czy rywalka?

EW: Rywalka, niestety. Każdego dnia w mediach społecznościowych i internecie obserwujemy jak kobiety, które się zupełnie nie znają oceniają, oczerniają się i obrzucają błotem. To, że obce kobiety są dla siebie w internecie rywalkami to jest bezsprzeczne. Natomiast są też, kobiety które wspierają, gdy kogoś podziwiają i są fankami, bo tak funkcjonuje fan od zawsze. Są fani którzy uwielbiają swoich idoli. Istnieje natomiast rzesze ludzi którzy uwielbiają nienawidzić siebie za najdrobniejsze rzeczy, a internet im to ułatwia.

Warto się jednak zastanowić jak to wygląda w tych bliższych relacjach między kobietami które dobrze się znają, przyjaźnią. Niestety uważam, z bólem, że w większości przypadków jednak jesteśmy dla siebie rywalkami. Nawet w bardzo bliskich relacjach między przyjaciółkami. Mam wrażenie, że kobiety bardzo się wspierają dopóki tej drugiej się nie układa. Zawsze są dla siebie jak trzeba się napić wina i ponarzekać na faceta, natomiast wydaje mi się, że rzadko która szczerze się uśmiecha, kiedy widzi jak jej przyjaciółka jest szczęśliwa z tym facetem, albo dostaje awans lub osiąga sukces w biznesie.

Uważam, że kobiety są z solidarne ze sobą w trudnych chwilach, rzadko wspierają się w chwilach sukcesu. Od zawsze uważam też, że powiedzenie „przyjaciół poznaje się w biedzie” to wierutna bzdura. W biedzie jest najłatwiej znaleźć wsparcie, bo ludzie uwielbiają podnosić innych z upadku, bo wiedzą, że tym którym pomagają jest gorzej niż im samym. Natomiast jeśli się komuś wiedzie naprawdę dobrze to jest to ciężkie do akceptacji.

Kobiety pod płaszczykiem bycia przyjaciółką życzą sobie źle, niestety. Myślę, że robią to podświadomie i może nawet chciałyby, i zależy im na tej drugiej osobie, ale boli je sukces innych kobiet. To częsty zarzut w stosunku do celebrytów, że to hermetyczne i zamknięte środowisko. Partnerki piłkarzy przyjaźnią się z aktorkami, a aktorki z piosenkarkami. Bo wówczas nie zazdroszczą sobie nawzajem. To jedyny sposób, możliwość, aby mieć wokół siebie ludzi, którzy życzą ci dobrze. Chciałabym wierzyć, że gdy masz 1000 razy więcej, niż twoja najlepsza przyjaciółka to, ta przyjaciółka jest w stanie wzbić się na wyżyny i życzyć ci jak najlepiej. Myślę jednak, że podświadomie życzy ci potknięcia. Zazdrość jest po prostu ludzka, a my – kobiety – nie potrafimy być od tego wolne.

Bardzo bym chciała żeby istniała taka kobieca solidarność, że faktycznie jesteśmy dla siebie na dobre i złe, czy jest nam dobrze czy źle. Kobiety są mistrzyniami we wspieraniu w ciężkich chwilach i podnoszeniu z upadku. Natomiast w tą drugą stronę, w momencie sukcesu niestety tak to jeszcze nie działa.

OK: Jak postrzegasz zagadnienie związane z równością/nierównością płci? Doświadczyłaś go kiedyś?

EW: Nikt mnie nigdy nie tłamsił za to, że jestem kobietą. Nie byłam gorzej opłacana czy gorzej traktowana z tego powodu. Chyba po prostu mam szczęście do ludzi, albo na tyle silny charakter, że jak czułam, że coś nie jest dla mnie albo że jestem gdzieś źle traktowana to po prostu odchodziłam. Potrafiłam odejść z pracy, bo czułam w niej niedobrze albo ze związku, gdzie nie czułam się kochana. Mam taki charakter, który sprawia, że nigdy nie zagrzałam miejsca w miejscu w którym czułam się niekomfortowo. Mam też to szczęście, że nie spotkało mnie dużo niesprawiedliwości w życiu spowodowanych tym, że jestem kobietą.

OK: Jaką prawdę o kobiecości przekazałabyś 18letniej sobie?

EW: Żyj tak jak w danym momencie chcesz. Nie przejmuj się opinią innych ludzi. Zbieraj jak najwięcej życiowych doświadczeń, żebyś na starość mogła wspominać z uśmiechem na twarzy – byłam tam, zrobiłam to i to. Nawet jeśli Twoje decyzje powodują konsekwencje – próbuj! Lepiej spróbować i zmierzyć się ze skutkami, niż żałować przez całe życie, że się nie spróbowało, nie podjęło wyzwania.
Jak patrzę na dziewczyny, które teraz mają 18 lat i przypomnę sobie siebie jako nastolatkę to ja będąc w tym wieku byłam jeszcze jak dziecko, a teraz to są dorosłe kobiety. Z jednej strony to jest trochę przerażające (ale nie mam córki, więc nie muszę się tym martwić), a z drugiej trochę im zazdroszczę tego, że one żyją faktycznie tak jak im się podoba. Nie wiem czy są szczęśliwe, to na pewno bardzo indywidualna kwestia, ale faktycznie robią wszystko to czego chcą nie przejmując się opinią innych.
Nawet jeśli dzisiaj ktoś ocenia Twoje zachowanie, to za kilka lat nie będziesz o tym pamiętać. Oczywiście mówimy o zachowaniu z szacunkiem do siebie i drugiego człowiek. Okres nastoletni to jest ostatni beztroski moment. Później już przychodzą inne ważne sprawy, wyzwania i priorytety.

OK: Stereotyp o kobiecie z którym się najbardziej nie zgadzasz?

EW: Nie zgadzam się z przeświadczeniem, że każda kobieta powinna i na pewno podświadomie chce być matką. Wielu ludzi w moim życiu reagowało z lekceważeniem i pobłażaniem gdy słyszeli, że ja nie chce mieć dzieci. „Teraz tak mówisz”, „Poczekaj zmieni Ci się”. Nie biorą pod uwagę, że to moja świadoma decyzja. Są przekonani, że z czasem będę tego żałować. Natomiast nikt nie zastanawia się ile razy kobiety, które mają dzieci żałują tego że zdecydowały się je mieć. Ile razy patrzą na życie kogoś kto nie ma dzieci i żyje tak jak chce. Ja postanowiłam być sama i nie układać swojego życia pod dziecko. Nie wypada tak mówić, prawda? Jakiś czas temu jeden z kobiecych portali rozpoczął publikację historii matek, które żałują, że mają dzieci. Nasze społeczeństwo nie jest jednak gotowe na rozmowę na ten temat, szybko zaprzestano wydawania tej serii.
Ja podjęłam przemyślaną decyzję i chciałabym żeby świat po pierwsze przestał mnie tak surowo oceniać i pytać. A nawet jeśli ktoś pyta, to żeby akceptował moją odpowiedź i w nią nie powątpiewał, nie sugerował, że to decyzja pod wpływem chwili, czy fanaberia. Jest to decyzja która dojrzewała we mnie przez lata i podjęłam ją absolutnie świadomie i z czasem jestem jej coraz bardziej pewna.

OK: Stres i przepracowanie – jak sobie z nimi radzisz?

EW: Dopóki pracowałam dla kogoś odczuwałam inny rodzaj stresu i presji niż teraz. Obecnie, prowadząc swój biznes mam na sobie ciężar odpowiedzialności za to co stworzyłam. Pracuje w branży gdzie nie wiem jaka będzie wyglądał mój kolejny miesiąc. Mam co prawda pewne punkty stałe w swojej pracy typu POP UP, ale nigdy nie mam pewności ile osób przyjdzie i czy kolejka przed wejściem będzie na godzinę, czy na 15 minut.

Ze stresem radzę sobie słabo i u mnie skończyło się to depresją kilka lat temu, depresją z której wychodzi się przez wiele lat. Nie uważam jeszcze na ten moment żebym była całkowicie wyleczona, ale pracuje nad tym. Sama się w tą ciężką sytuację wpędziłam, bo byłam dla siebie najsurowszym krytykiem, wymagałam od siebie więcej, niż inni ode mnie wymagali. Mimo tego, że ja zawsze miałam wokół siebie ludzi, którzy mówili że nie ważne co się będzie działo pomogą mi, że mam ich wsparcie. A ja zawsze chciałam wszystko lepiej, wyżej, fajniej, mocniej. I teraz leczę się z tego. Uczę się odpuszczać, odpuszczać przede wszystkim sobie. Jak pokonam kiedyś tego mojego wewnętrznego krytyka, to wtedy będę mogła powiedzieć, że radzę sobie ze stresem.

OK: Jak wśród licznych presji i wymagań zadbać o siebie?

EW: Mi udaje się dbać o siebie tylko pod warunkiem, że zrobię z czegoś rutynę, więc jak coś jest dla mnie ważne to wiem że nie mogę tego odpuścić. Albo wszystko, albo nic i albo jestem na takim zdrowym uzależnieniu, albo nie robię tego wcale.

Najważniejszą dla mnie rzeczą są treningi. Teraz ze względu na kontuzję znalazłam się w sytuacji w której nie mogę robić rzeczy która jest dla mnie ważna, jednak mam nadzieję, że wrócę do tego szybko. Ćwiczę 6 razy w tygodniu, w domu, rano od razu po przebudzeniu. Robię sobie moje ulubione programy z trenerkami, z YouTube. Od tego zaczynam dzień, nie sprawdzam telefonu, nie oglądam telewizji, robię trening, a dopiero później zajmuje się całą resztą świata. To moje ulubione uczucie, gdy przez cały dzień mam świadomość, że jestem już po treningu.

OK: Życie prywatne i zawodowe – jak znaleźć złoty środek?

EW: Myślę, że to bardzo indywidualna kwestia. Bardzo trudno dać na to receptę. To co mogłabym poradzić to uważam że należy szukać – pracy którą się lubi i człowieka, który jest osobą stworzoną dla Ciebie. Jak masz te dwie rzeczy, to nawet jeśli zdarzy się gorszy okres, to radzisz sobie z tym i masz siłę, żeby wrócić do równowagi.

Więcej o Ewie i Ciastkach z kremem tutaj!
Więcej o Odcieniach Kobiet tutaj!