Pierwsza dama polskiej muzyki alternatywnej, kojący głos Radia Roxy, wokalistka, która w bardzo zgrabny sposób zagląda do mainstreemu . Novika, bo niej mowa, opowiada nam o polskiej scenie klubowej, modzie, pracy w radiu i najnowszej płycie Heart Times.

mnishka

A: Zaczniemy  na przekór – od mody, nie od muzyki.Zauważyłam, że na okładce Twojej najnowszej płyty masz na sobie chustę Mnishki, a  jak bywam na Twoich koncertach, zawsze zwracam uwagę na Twój styl, i na to, że jesteś zawsze świetnie ubrana. Czy to wychodzi naturalnie, a może interesujesz się modą?

Novika: Miło mi, że tak mówisz. Wydaje mi się, że potrzebowałam sporo czasu, żeby zrozumieć, jak powinnam się ubierać na scenę. To jest trochę inny strój niż ten, który wybieramy na wyjście do klubu ze znajomymi. On może być nawet skromniejszy, ale musi mieć jakiś taki konkret w sobie. Nie potrafię tego też sprecyzować. I też  trzeba pamiętać zawsze, że będąc na scenie, nie mogę myśleć o wciąganiu brzucha, np. czy przy super pozach, bo oddaję się totalnie muzyce. W związku z tym nie mogę zakładać strojów, które nie do końca dobrze na mnie leżą. (Ha Ha) potem mam depresję przez tydzień, jak oglądam zdjęcia z koncertów. Nadal są osoby, na które patrząc podziwiam je i wydaje mi się, że one to robią sto razy fajniej i wygląda to dużo lepiej, ale jak najbardziej naturalnie. Oczywiście ostatnio z racji tego, że  Polska została zalana przez młodych, projektantów, zaczęłam troszeczkę współpracować z takimi ludźmi i to jest fajne. Taka wymiana na zasadzie – ja nie mam czasu na  wszystko, nie jestem typem shopping girl, nie lubię poświęcać dużo czasu na zakupy, a tym ludziom potrzebna jest promocja, więc wszystko razem jakoś tam sobie fajnie funkcjonuje.

 A:Mi się to trochę kojarzysz z wokalistką Robin, która super wygląda.

Novika: Teraz mamy z Robin podobne fryzury. Hahaha

A: To prawda. Przejdźmy do muzy. Jak wyglądały początki Twojej wielkiej przygody ze światem muzyki w Polsce, który umówmy się – nie jest najprostszym rynkiem jeżeli chodzi o muzyke klubową?

Novika: U mnie było trochę na opak. Byłam dziennikarką, pracowałam w wytwórni fonograficznej, pojawiłam się w radiu. Na szczęście i w tym radiu i w tej wytwórni fonograficznej znaleźli się ludzie, którzy  zobaczyli, że się męczę, że chcę robić muzykę i tak mnie po prostu popychali stopniowo do tego. Najpierw było śpiewanie z djami na imprezach z duetem Boogie Mafia. Jednocześnie powstał zespół Futro, który zrodził się w Radiostacji. Tak naprawdę to w ogóle nie wiem, jak moje życie by się potoczyło gdybym do tej Radiostacji nie trafiła. Byłam naszpikowana różnymi wpływami, zafascynowana tym, co się działo w Anglii. Studiowałam anglistykę. Z koleżanką wertowałyśmy brytyjskie magazyny. The Face szczególnie. Naprawdę miałyśmy na to dość konkretną jazdę. Przypomnijmy, nie było internetu wówczas, więc to w ogóle wszystko było bardzo na odległość, ale też jeździłam dosyć często do Londynu służbowo, więc miałam background. Do tego doszła Radiostacja i Ci wszyscy ludzie. Wymienialiśmy między sobą doświadczenia. Kipiało dosłownie taką świeżą energią i tam poznałam Wojtka Appla, który mnie poznał z Konradem Kuczem. Stworzyliśmy zespół Futro, który zachwycił Pawła Jóźwickiego z Sissy Records i ten postanowił nas wydać. Przez niego poznałam też Smolika, który zaprosił mnie na swoją płytę. Miałam audycję,  zaczęłam grać chillouty, w ‚Między nami’ i innych klubach. Po epizodzie z programem telewizyjnym, który wypromował mnie jako Djkę zdecydowalam jednak się z tego wycofać. Do dziś wiele osób kojarzy mnie jednak wyłącznie z dj’ingiem. W tym kraju trudno odkleić raz przeyklejoną łatkę.

998781_10151828224968707_1196336386_n

894498_10151603146763707_1651395105_o

 

539733_10151916260398707_513744298_n

554654_10151606151668707_884339821_n

A: No właśnie. Koncerty czy imprezy?

Novika: Lubię wyjechać poza Warszawę z projektem Novika i Mr Lex, rzeczywiście ludzie na nas czekają, bo jesteśmy  rzadko, czasami w niektórych miastach raz na rok, nawet na dwa lata, więc to jest coś innego niż spotkać mnie tutaj w knajpie za rogiem. Wchodzimy grubo po 12 i zazwyczaj pot ze mnie spływa, skaczemy, darcie gęby i tak dalej, ale nie jestem tym zmęczona. Cały czas mnie to kręci, ja się uzależniłam chyba od regularności, takich imprezowych występów.

Super. A koncerty? Wracając do tego sezonu, było Audioriver, był Tauron.

Novika: Miałam bardzo mocny sezon, imprezowo również. Rzeczywiście tych podróży było wiele i było też dużo takich sytuacji na wariata, kiedy np. zepsuły nam się wycieraczki w samochodzie dzień przed bardzo ważnym wyjazdem na dziesięć dni nad morze, a zapowiadano ulewy od rana. Co roku jeździmy na Statekw Augudtowie czy rejs w Gdyni, gdzie organizowane sa imprezy. Kiedy inni wyjeżdżają na wakacje, to my wyjeżdżamy do pracy, która jest troszkę połączona jest z wakacjami i taka pełna przygód. Te festiwale wypadły naprawdę świetnie w tym roku i to mnie co roku zadziwia, bo naprawdę można narzekać na wiele rzeczy, ale cały czas  rynek festiwalowy  fajnie prosperuje.

Świetnie. Teraz właśnie skupiasz się na promocji albumu Heart Times i może powiesz coś więcej o tej produkcji.

Novika: Tak, tak, tak. Płyta ukazała się w kwietniu, teraz na pewno będą remiksy, ciekawy teledysk do piosenki „She’s Dancing”. No a jeśli, chodzi w ogóle o sam odbiór płyty i to, co się wokół niej działo. Na pewno ukazało się dużo recenzji, które miło mnie połechtały, bo napisały je osoby, które do tej pory szczególnie nie wychwalały moich płyt. Nigdy nie zdarzyło mi się żebym po wydaniu płyty szybko od razu siadała i już już robiła następną. Najpierw jednak musi być gotowość umysłu i wszystko musi się powoli toczyć. Nie potrafię tak bez jakiegoś bardzo mocnego przeanalizowania sytuacji zasiąść do następnej.

Od kilku dni katuję sobie w łazience rano, jak się maluję do pracy utwór „Scenariusz”, jaki jest Twój scenariusz na szczęście?

Novika: Och, scenariusz na szczęście. No w sumie ja to i tak mam dużo szczęścia w życiu, tak mi się wydaje, ale myślę, że no nie ma na pewno takiego przepisu, który byłby uniwersalny dla wszystkich. W życiu ważne jest  by po prostu zachować zdrowe proporcje, tzn. żeby to spełnienie zawodowe nie przysłaniało też tej sfery prywatnej. Trzeba też dużo pracować nad sobą. Po prostu pracować, próbować różnych rzeczy i odnaleźć taką, która rzeczywiście sprawia mi frajdę i pozwala nam funkcjonować finansowo. No i musi być miłość, muszą być przyjaciele to bardzo proste po prawdziwe historie.

Bardzo Ci dziękuję za rozmowę.

1378027_10151962537708707_1959283357_n

kasia