Roślinny Patrol to nic innego jak zbiór odpowiedzi na stale pojawiające się pytanie, jak dbać o rośliny? Jak je uratować? Co zrobić gdy… i w tym momencie na ratunek przybywa Ewa Wojtowicz. Miłośniczka kwiatów, nawet tych o których wszyscy zapomnieli, usychających i potrzebujących pomocy. Zaczęło się od profilu na Facebook’u i doprowadziło do wydania książki, którą każdy z nas chce mieć! Przeczytajcie wywiad z autorką złotych porad na Roślinny Patrol.

Czym dokładnie jest Roślinny Patrol?
Roślinny Patrol to ja. Kocham rośliny, ładne i brzydkie. Pomagając chorym i zaniedbanym, bardzo dużo się o nich nauczyłam. Nadal zajmuję się tymi, które potrzebują pomocy, ale też daję wskazówki osobom, których rośliny niedomagają. Mój stosunek do roślin jest jednocześnie emocjonalny i naukowy. Staram się tym dzielić na profilu Roślinnego Patrolu.
Jak zrodził się pomysł na powstanie Roślinnego Patrolu?
Pomysł powstał całkowicie organicznie. Rośliny zaczynały pełnić coraz ważniejszą role w moim życiu, a ja nie mogłam przestać o tym mówić. Żeby nie zadręczać moich znajomych przy każdej możliwej okazji, zaczęłam pisać posty. Znając swój słomiany zapał, myślałam, że mi przejdzie po trzech miesiącach. Stało się inaczej.
Jak rozpoczęła się miłość do kwiatów?
Tak na dobre zaczęło się od Fikusa Benjamina o trzech listkach. Wzięłam go od przyjaciółki, która nie chciała się nim opiekować. Mimo, że roślina była w opłakanym stanie, bardzo nie chciała umierać, a jej pomogłam wyjść na prostą. Nie spodziewałam się, że da mi to taką satysfakcję. Jest w pracy z roślinami coś cudownie przyjemnego i kojącego.
Dlaczego akurat pomoc dla domowych roślinek?
Po przygodzie z Fikusem zaczęłam wokół siebie zauważać coraz więcej zaniedbanych roślin i po prostu zaczęłam to robić. Nie chciałam sobie odmawiać przyjemności, a im pomocy. To jest bardzo dobra współpraca, zyskują na niej obie strony.

Co było inspiracją do napisania książki?
Wiele osób do mnie pisze z prośbą i poradę. Dużo zagadnień często się powtarza. To mi uświadomiło, że potrzebna jest książka, która w sposób przystępny pokaże czego potrzebują rośliny, jak zapewnić im najlepsze warunki i ratować w kryzysie. Pisząc bazowałam bardzo mocno na własnym doświadczeniu. Lubię sobie (i innym) upraszczać, a nie komplikować zadania, dlatego chciałam, żeby poradnik był praktyczny i łatwy w obsłudze. Tak jak już wspominałam, mam do roślin bardzo emocjonalny stosunek. Nie jestem w tym osamotniona. W książce poznacie kilka innych osób, które kochają rośliny równie mocno, ale dla których znaczą coś innego i inną rolę odgrywają w ich życiu.
Kto uczestniczył w współtworzeniu książki?
Przy tworzeniu książki pracowała wspaniała drużyna dziewczyn. Bardzo dużo zawdzięczam redaktorce, Dagmarze Małyszy. Całkowicie się od siebie różnimy, a dzięki temu idealnie uzupełniamy. Fotografka, Klaudyna Schubert zrobiła wspaniałe zdjęcia bohaterów książki, doskonale oddając ich charakter. Graficzka i ilustratorka Eliza Luty oprócz świetnie wykonanej pracy, najlepiej motywowała mnie do pisania. To one wszystkie sprawiły, że praca nad książką była tak dobrym czasem. A oprócz tego wszyscy bohaterowie są dla mnie bardzo ważni, a dlaczego, tego dowiecie się z książki.
Co znajdziemy w książce, co może nas zaskoczyć?
Książka podzielona jest na trzy części, Spotkania, Poradnik i Atlas. Pisałam bardzo od siebie. Z natury jestem emocjonalnym nerdem i to bardzo widać w książce. Będzie konkretnie i naukowo, a jednocześnie ciepło, lekko i troskliwie.
Jedna, główna porada w temacie dbania o kwiaty?
Najważniejsze jest światło. Jeśli masz ciemne mieszkanie, to kaktusy nie będą u ciebie szczęśliwe. Na południowym oknie dla paprotki promieniowanie słoneczne będzie zbyt intensywne. Najpierw dobierz odpowiednio stanowisko, a potem obserwuj jak roślina reaguje na podlewanie. Przy odrobinie uwagi powinnyście się ze sobą dogadać.
Twój ukochany kwiat?
Filodendron Xanadu, jeden z pacjentów Roślinnego Patrolu. Był zaniedbany, przestawiany z kąta w kąt. Zaopiekowałam się nim i zabrałam do domu. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Mam go nawet wytatuowanego na klacie.
Czy to prawda, że rozmowa z kwiatami pomaga?
Nie rozmawiam z roślinami, za to bardzo chętnie z moim chomikiem, Chesterem. Mnie sama obecność roślin relaksuje i uszczęśliwia. Kiedyś miałam też ogromne problemy z koncentracją uwagi. Od kiedy otaczam się roślinami, jest dużo lepiej.
Czy każdy pyta o monsterę? Czy znajdzie się nowy modny kwiat, któremu nie można się oprzeć?
Ludzie raczej traktują mnie jak lekarkę dla roślin, a nie trendsetterkę. Dlatego więcej wiem o chorobach grzybowych i szkodnikach niż o modzie. Na pewno nadal utrzymuje się hype na pieniążka. Dużo jest tez zwolenników kalatei. Osobiście czekam na modę na begonie. Zakochałam się w nich z czasem i coraz bardziej mnie fascynują.
link do książki: bit.ly/Roslinny_Patrol
foto: Klaudyna Schubert