Czy wysypaliście już piach z Audioriver? Bo my nadal nie możemy się z niego otrząsnąć! Po raz 11. mogliśmy uczestniczyć  w dwudniowej Audiouczcie. Każdy entuzjasta szeroko pojętej muzyki elektronicznej mógł odnaleźć odpowiedni dźwięk dla siebie. Mnogość wystąpień pozostawiła nas w istnym schizofrenicznym stanie. Może tutaj tkwi bardzo udana strategia wysokiej frekwencji Audioriver – niedosyt. Nie udało się być na pięciu koncertach jednocześnie, dlatego do teraz pozostajemy w postfestiwalowej depresji, pozbywając się z nostalgią resztek piasku. Co czyni Audioriver tak chętnie odwiedzanym festiwalem? Nie mamy jeszcze oficjalnych danych, ale rok temu w Płocku każdej nocy bawiła rekordowa liczba 27 tysięcy osób! 

Na magię Audioriver niewątpliwie składa się lokalizacja na malowniczej płockiej plaży, podziwianie wschodów i zachodów słońca ze skarpy oraz pokonywanie schodków ze Starego Rynku do sceny, jest swoistym rytuałem, który bardzo dobrze odzwierciedla również naszą festiwalową kondycję. Fala muzyki i kolorowych tańczących ludzi przedostała się poza obszar festiwalu i opanowała cały Płock. Festiwal Audioriver odbywa się w formule 2+1, dwa dni festiwalowego szaleństwa plus impreza Sun/Day. Równolegle odbywały się imprezy towarzyszące, takie jak: Targi muzyczne Audioriver na Starym Rynku, kino festiwalowe oraz Audioriver Fashion Nights-targi mody niezależnej. Tegoroczne koncerty odbywały się na pięciu scenach: Main Stage, Circus Tent, Last.fm Hybryd Tent, Electronic Beats Stage, Cities Tent.  Jesteście gotowi? Czas na powtórkę!

Naszą piątkową przygodę rozpoczęliśmy od Main Stage, występem grupy XxannaxX, który rozgrzał publiczność. Roztańczeni przez polski duet bardzo płynnie przeszliśmy w stan niezwykle przyjemnych dla ucha dźwięków zaprezentowanych przez brytyjskiego muzyka Jamiego Woona. A w stan totalnej euforii przeniosła nas istna petarda Ella Eyre, która udowodniła, że nie jest tylko znana z kolaboracji z zespołami takimi jak Rudimental czy Tinie Tempah. Charyzmatyczna wokalistka udowodniła, że jest w stanie porwać publiczność!  Po występie wkroczył na scenę Leftfield, który dwie dekady po oficjalnym debiucie zaprezentował kawałki z albumu Alternative Light Source.

Następnie szybko pomknęliśmy do Electronic Beats Stage by zdążyć na  występ brytyjskiego Four Tet jest to solowy projekt nieco introwertycznego Kierana Hebdena, którego występ cieszył się niezwykle wysoką frekwencją. Jedynym rozczarowaniem tegorocznej edycji, było odwołanie występu Gesaffelstein, którego brak szybko zastąpił występ Cleric, który  w błyskawicznym tempie zaskarbił sobie sympatię festiwalowiczów. Poszukując mocniejszych wrażeń wyruszyliśmy do Circus Tent, zapewniam Was, ze ten namiot jest niczym kapsuła czasu w której nie odczujecie upływających godzin. W namiocie zastaliśmy weterana sceny techno Svena Vatha. Wizualizację odzwierciedlały rangę wykonawcy, gdyby ktoś miał wątpliwości z kim ma do czynienia. Był to absolutnie fantastyczny występ, który tak nas porwał, że stworzyliśmy zasieki z piasku rytmicznie wierzgając nogami – stworzyliśmy nowy termin na tą czynność tzw. Technodołek.

Drugi dzień pełni wrażeń z poprzedniej nocy, przywitaliśmy na Starym Rynku gdzie na BURN Stage, mogliśmy rozkoszować się przy dźwiękach takich artystów jak Guti i Lee Burridge. Sporym zainteresowaniem cieszyło się kino festiwalowe w Novym Kinie Przedwiośnie. Zostały zaprezentowane trzy bardzo ciekawe, niezależne produkcje  w tym oblegany Raving Iran, „Björk. The Creative Universe Of A Music oraz The Art Of The DJ. Formuła festiwalowego kina kolejny raz sprawdziła się jako idealny przerywnik od muzycznych szaleństw! Zrelaksowani ruszyliśmy skonfrontować się z sobotnim line up’em zaczęliśmy od mocnego zastrzyku, jaki na scenie głównej zaaplikował nam polski zespół KAMP! grający muzykę z pogranicza elektro i popu. Francuski kolektyw C2C, prawdziwa legenda turntablizmu dali absolutny popis scretchy i remixów. Jeśli ktokolwiek z festiwalowiczów miał jakiekolwiek stany marazmu to na pewno występ zespołu Gorgon City postawiła go nogi, fala energii przetoczyła się przez scenę na publiczność.

Zdążyliśmy jeszcze zobaczyć na Electronic Beats Stage występ DJ Shadow, który okazał się niezwykle komunikatywnym DJem a w tle uraczył publiczność fantastycznymi wizualizacjami. Następnie szybko ruszyliśmy podekscytowani i zaciekawieni wystąpieniem na Main Stage zespołu Crystal Castles z nową wokalistką Edith Frances. Niestety opinie na temat nowej wokalistki były dość podzielone, z pewnością nie można jej odmówić bardzo ciekawych epileptycznych ruchów na scenie, jednak pod względem wydawania z siebie dźwięków wydawała się tylko marną kopią Alice Glass. Nieco rozczarowani występem Crystal wyruszyliśmy w miejsce, które nigdy nie zawodzi, czyli Cirrus Tent, gdzie występował  Richie Hawtin, nowe technodołki został stworzone, zabawa była przednia!

Z pewnością Festiwal Audioriver to jeden z najlepszych festiwali w Polsce o którym szybko nie zapomnicie. Zatem z niecierpliwością czekamy na 12. edycję Audioriver, za rok na pewno widzimy się w Płocku!

 

tekst: Karolina Sarnowska

zdjęcia: materiały prasowe