Magiclady - o sobie.

Agnieszka Jakoniuk tworzy przepiekną bizuterię budzącą podziw wszystkich. Jej prace wyglądają tak ciekawie, że każdy chce je dotkąć. Sama jestem szczęśliwą właścicielką jej naszyjnika. Nie pamiętam już ile osób pytało mnie skąd mam taki naszyjnik i z czego jest wykonany… Specjalnie dla Was Agnieszka mówi o tym kiedy i dlaczego zaczęła Tworzyć, co ją inspiruje, do czego dąży i co sprawia jej największą radość. Niech Was zainspiruje 😉

magiclady1.jpg

Jak się zaczęło ?

Od dziecka wiadomo było, że „Agnieszka urodziła się do sztuki” podobno talenty twórcze odziedziczyłam po pradziadku jak też to, że sypiam z kołdrą naciągnięta na głowę a nogi musza wystawać poza. Pierwsze biżuterie powstały w czasach liceum. Były lata 80-te w sklepach nie było nic co mogłoby zadowolić zwariowaną nastolatkę. Rozprułam wówczas wszystkie kolorowe korale mamy, podprowadziłam jej barwne nici i zaczęłam tworzyć. Najfajniejsze, które pamiętam, były duże klipsy o podstawie z guzika od płaszcza, na który nakładałam przezroczysty klej i zatapiałam w nim kolorowe koraliki. Szczyt artyzmu J osiągnęłam wprowadzając do tego projektu malutkie trybiki z wnętrza zegarków – to było coś ! Połączenie szklanych paciorków , plastikowych elementów i tychże misternych metalowych trybików. Po maturze zaczęło się poważniejsze życie, nauka i praca przez kilka lat jako grafik komputerowy. Cały czas jednak coś tam „majstrowałam” dla siebie i marzyłam. Urzeczywistnić moje pragnienie tworzenia biżuterii pomógł mi mąż , dopingował mnie, dał poczucie bezpieczeństwa w robieniu tego co chcę. I robię to od ponad 2 lat. Myślę, że istotnym punktem w poszukiwaniu własnego stylu był dla mnie wyjazd do Londynu. Mieszkałam w artystycznej dzielnicy Camden Town – codziennie chłonęłam obrazy oryginalnie ubranych ludzi, szalone kolory punkowskich fryzur, dziewczyny wyglądające jak nałożnice Draculi, witryny cudownych galerii – słowem: inny świat, inny styl – wolność. Londyn jest miastem w którym wszystko się dzieje tu i teraz, tam wszystko „wypada” nałożyć. Podobno „kto raz napije się wody z Tamizy już zawsze będzie chciał tam wrócić”, tak też jest ze mną – kilka razy do roku muszę tam pojechać.

Dla kogo tworzysz ?

Generalnie chyba dla kobiety podobnej do mnie samej, kobiety czerpiącej radość z życia, nie godzącej się w swoim wizerunku na masową nudę „wiejącą” z większości witryn sklepowych. Również dla kobiety świadomej swojej kobiecości, i co ważne przekonanej o tym, że fajnie jest być dziewczyną. Ten oczywisty fakt pozwala nam przebierać w dużo szerszym arsenale akcesoriów niż tylko spinki i krawaty, przy okazji nie narażając się na śmieszność nawet jak ciut przedobrzymy. Do 30-tki miałam jakieś wyimaginowane kompleksy, a to nogi za krótkie, a to szyja za gruba. Któregoś dnia poznałam fantastyczną osobę która, uświadomiła mi, że jeśli mam cieszyć się faktem bycia kobietką a jak trzeba to i kokietką to właśnie nadszedł najwyższy czas aby zacząć to robić.

Co wyróżnia Twoje prace?

Trudno mi powiedzieć czy jakoś szczególnie wyróżniają się na tle prac innych artystów, takie pytanie weryfikuje życie i klienci – są na pewno moje i podpisując się pod nimi swoim nazwiskiem ręczę za ich jakość, styl, i dopracowanie. Kobieta, która nosi rzecz ode mnie ma być zadowolona i czuć się wyjątkowo, dlatego też tworzę w krótkich seriach przyjmując różne warianty kolorystyczne, a na konkretne zamówienia powstają pojedyńcze modele.

Co ciebie inspiruje?

Głównie harmonia w życiu i pozytywne myśli, dzięki temu mam wolny umysł a on podąża za najrozmaitszymi wrażeniami wzrokowymi, zapachowymi. Potrafi mnie zainspirować wycinanka ludowa, lub zapach rozgrzanego słońcem pomidora zerwanego z krzaka. Lubię przypatrywać się przyrodzie i czerpać z niej np. zestawienia kolorystyczne. W moim przypadku jest chyba jednak naturalne gdyż urodziłam się i nadal mieszkam w ostatnim i jedynym w Europie miejscu, w którym po dziś dzień zachowały się fragmenty lasów pierwotnych – Puszczy Białowieskiej. Podziwiam Coco Chanel, to dzięki tej postaci zafascynowały mnie perły. Uwielbiam życie ulicy – przyglądam się ludziom, czasami gdy widzę fajnie ubraną dziewczynę wyobrażam jaka teraz biżuteria by do niej pasowała. Rozglądam się, „kolekcjonuję” obrazy wzrokowe. Jednym z takich zachowanych są okna na których mróz „wymalował” misterne kształty – to wspomnienie z dzieciństwa – teraz już trudno o takie okna, współczesne są zbyt szczelne. Długie chwile potrafię spędzić obracając kalejdoskop, każdy obrót zaskakuje inną kombinacją.

Czy trendy w modzie są Twoim wyznacznikiem?

Jednoznacznej odpowiedzi dać nie mogę, subiektywnie sądzę, że nie za mocno, staram się być twórczo ponadczasowa. Jednak cała machina mody jest tak skonstruowana , że bardzo często nieświadomie zaszczepiamy w naszych pracach akurat wylansowane na dany sezon, kolory lub wzory. Ja np. nigdy do tej pory nie używałam w swoich projektach koloru amarantowego a tu bęc! i miesiąc temu zrobiłam kwiatowy naszyjnik, w którym dominującym kolorem jest modny obecnie amarant, mało tego w zestawieniu ze szczypiącym w oczy turkusem. Obecny trend jednak bardzo mnie cieszy. Jest radosny, kobiecy, dominują żywe barwy – odpowiada to mojemu stylowi. Lubię styl retro i lubię modę mogę się nawet pokusić o stwierdzenie , że jest to jedna z moich pasji, kolekcjonuję literaturę na ten temat i dużo czytam. W Londynie zawsze odwiedzam butiki vintage skąd przywiozłam większość moich stylistycznych „ubraniowych perełek z dawnych lat”

Czy masz miłośniczki swojej twórczości i czy zgłaszają się one z zamówieniami specjalnymi?

Oczywiście ! Często zamawiają coś u mnie dziewczyny bo zobaczyły moją biżuterię na koleżance czy znajomej. Wracają również do mnie klientki z zagranicy opisując na meila co by chciały abym znowu im stworzyła. Tu sprawa jest trudniejsza bo muszę sama wczuć się w klimat tego czego dana osoba oczekuje, w jakich okolicznościach będzie to nosiła, nawet określenie koloru np. „chcę w kolorze niebieskim” może być trudne do zinterpretowania , bo odcieni niebieskości jest wiele. Niedawno wykonałam na zamówienie komplet – naszyjnik plus bransoleta i miał pasować tylko i wyłącznie do …. kowbojek. Pani która zamówiła komplet pokazała mi przecierane biało-oliwkowe kozaki ze złoty haftem na podeszwie z imitacji drewna – byłam zaskoczona, gdyż zazwyczaj tworzę „do sukienek”. Z końcowego efektu byłyśmy obie bardzo mocno zadowolone. I chyba o to właśnie chodzi , o znalezienie wspólnej płaszczyzny w relacji twórca-klient.

Nad czym obecnie pracujesz?

W chwili obecnej powstaje cykl letnich, kwiatowych broszek, kolory „wyjęte” prosto z łąki – chabry, maki, rumianki lecz same broszki w bardziej uproszczonej formie. Sądzę, że wkrótce pojawią się w Pakamerze. Prace wykończeniowe nad nimi wydłużają się gdyż nie zawsze mamy szczęście spotkać solidnego partnera i tak czekam już 3 tydzień na zamówione zapięcia. Ponadto przymierzam się powoli do …. propozycji jesiennych i sylwestrowo – karnawałowych ale to na razie dalsza przyszłość, wiem tylko , że na Noc Sylwestrową chciałabym „przystroić” Panie w satynowe i jedwabne, skrzące kryształami Swarovskiego naszyjniki, kolczyki i bransoletki.

Skąd się wzięła nazwa „magiclady” ?

Dawno, dawno temu  , w szkole kolega zobaczywszy moja pracę semestralną stwierdził : „Aga Ty to taka magiclady jesteś” Praca przedstawiała kobietę ubraną w strój z liści paproci, kwiatów leśnych , gałązek , scenerią był stary las o zmierzchu. Grafika była zamglona, oniryczna , rzeczywiście miała coś z magii. Potem gdy zakładałam pierwsze konto mailowe wpisałam bezwiednie jako login „magiclady”. I tak „magiclady” jest ze mną już prawie 13 lat.

jakoniuk2.jpg