Nowa instalacja Moniki Drożyńskiej pokazuje, że czasem najmniejszy gest może otworzyć przestrzeń zmiany w świecie naznaczonym przemocą i społeczną polaryzacją.

Sztuka na widoku
W przestrzeni pomiędzy MOCAK-iem a Fabryką Schindlera w Krakowie pojawiły się trzy flagi z jednym słowem: HEALL. To minimalistyczna, a zarazem intensywna interwencja artystyczna Moniki Drożyńskiej, która – operując językiem i haftem – stawia pytanie o możliwość uzdrawiania świata w czasie globalnego kryzysu.
Umiejscowienie pracy nie jest przypadkowe. To miejsce styku sztuki współczesnej i pamięci o Zagładzie, a zatem historii piekła i ocalenia. Przejście od kameralnego ręcznego haftu do przestrzeni publicznej i wielkiego formatu także ma wymiar symboliczny: od gestu jednostki do komunikatu wspólnotowego. Instalacja funkcjonuje jak sygnał widoczny dla przypadkowych przechodniów, a nie tylko odbiorców sztuki.
– Przestrzeń publiczna pozwala inaczej czytać sztukę, bo ona nie jest już w nawiasie, jakim jest muzeum czy galeria, gdzie performuje się odwiedzającego. To pozwala na zupełnie inną dyskusję z odbiorcą – podkreśla artystka.
Od piekła do uzdrowienia
„Heall” powstaje w kontekście współczesnych napięć: trwających wojen, kryzysów humanitarnych, rosnącej polaryzacji i zmęczenia informacyjnego. – W pewnym momencie wiadomości były nie do zniesienia. Miałam poczucie zapętlenia przemocy jako systemu, który sam się napędza i nie potrafi się zatrzymać – wspomina Drożyńska. Instalacja staje się więc nie tylko pracą artystyczną, ale także gestem sprzeciwu wobec normalizacji przemocy i obojętności.
Sama instalacja wyrasta z procesu, który artystka opisuje jako obsesyjny i fizyczny. Punktem wyjścia było angielskie słowo HELL, czyli piekło. – Zobaczyłam, że wystarczy jedna litera, żeby wszystko się zmieniło. W słowo hell wpada a i nagle pojawia się heall, czyli uzdrowienie – mówi Drożyńska.
Przesunięcie nie jest jednak tylko językową zabawą. To gest o silnym znaczeniu symbolicznym. Pierwsza litera w alfabecie staje się początkiem, inicjacją, możliwością zmiany. Wpisuje się w długą tradycję symboliki A – od alfy jako początku świata po alef jako znak potencjalności i ciszy przed stworzeniem. – A jest dla mnie literką -bohaterką, która na najbardziej podstawowym ludzkim poziomie nas przytula – zwierza się artystka. Podwójne L sugeruje z kolei obejmujące ramiona lub – w odbiciu lustrzanym – zamkniętą przestrzeń, pokój.
Język jako pole walki i nadziei
Twórczość Drożyńskiej od lat koncentruje się wokół języka – jego struktury, pęknięć i potencjału zmiany. Powtarzanie słowa, tak charakterystyczne dla jej praktyki, nie jest estetycznym zabiegiem, lecz procesem poznawczym. W „Heall” język zostaje rozłożony na części i złożony na nowo. Dzięki temu przestaje być narzędziem opisu rzeczywistości, a zaczyna ją współtworzyć. W ramach tego procesu samo słowo jest przystankiem, a nie domknięciem. Wszystko, co najważniejsze, pojawia się w interakcjach z odbiorcami i rozmowach.
– Myślę o sobie jak o pisarce albo poetce, tylko że ja piszę haftem. Igła jest moim długopisem, a tkanina miejscem zapisu – mówi artystka.
Instalacja w Mocaku nie daje prostych odpowiedzi. Pozostawia widza w napięciu między świadomością kryzysu a możliwością zmiany. – Najważniejszym pytaniem do świata jest właśnie pytanie o wojnę. Ona jest wszędzie. Moja praca jest próbą znalezienia języka, który nie prowadzi do przemocy, zaczynam od litery A – zauważa Drożyńska. To nie jest więc praca o tym, że wszystko będzie dobrze, lecz o tym, że zawsze istnieje moment, w którym coś można przesunąć.
“HEALL”
Miejsce: MOCAK – Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie, ul. Lipowa 4
Kurator: Adam Budak
Lokalizacja instalacji: przestrzeń zewnętrzna między budynkami MOCAK-u a Fabryką Emalia Oskara Schindlera
Czas trwania: do 14 czerwca 2026
https://www.mocak.pl/monika-drozynska-heall
Po więcej artystycznych informacji, ciekawostek i zapowiedzi zapraszamy do naszej zakładki ART oraz do śledzenia nas na naszym Instagramie.