Agnieszka Babulewicz o sobie

 
ARTYKUŁ
czwartek, 12 mar 2009 

Agnieszka Babulewicz Komentarze :
Kategoria :
Autor :
www :
41
Wywiad z Artystą
Agnieszka Babulewicz
agnieszkababulewicz.pakamera.pl






Agnieszka Babulewicz zajmuje się decoupage. Zdobi najróżniejsze przedmioty użytkowe. Jednym z ciekawszych, mniej spotykanych są etui na okulary. Opowiada jak zaczęła się jej przygoda z tworzeniem dla innych;)

agnieszka-babulewicz1

Odkąd zaczęłam uczyć się w LSP (Liceum Sztuk Plastycznych), poszukiwałam tej jednej, szczególnej techniki plastycznej, która przy małym (stosunkowo) bałaganie(nie miałam wtedy jeszcze własnej pracowni), pozwoli mi rozwijać twórczość artystyczną. Najpierw była to fotografia + samodzielne wywoływanie zdjęć. Potem – po studiach – architektura… Kiedy urodził się pierwszy syn, musiałam zrezygnować z pracowni fotograficznej – chemia + małe dziecko to nie był najszczęśliwszy mariaż. Architektura za to sama ze mnie zrezygnowała – matka często chorującego dziecka nie była dobrze widziana wśród dyspozycyjnych „panów projektantów”. Postanowiłam zatem zająć się domem i dziećmi (wkrótce miał na świecie pojawić się drugi syn). Jako że nie należę do kobiet wcinających czekoladki przed telewizorem i nienawidzę bez wyjątku tasiemcowych seriali (tak, tak – również „M – jak Miłość” sprawia, ze mózg uszami mi wycieka) musiałam sobie znaleźć inne zajęcie. Coś, co pozwoliło by mi rozwijać się, istnieć mimo domowych obowiązków. I muszę wam powiedzieć, że w całym swoim życiu przed urodzeniem drugiego dziecka, nie osiągnęłam tyle, co będąc matką dwóch „destrojerów”. Odpowiednio organizując sobie czas, zaistniałam jako całkiem niezły twórca i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że właśnie teraz, realizuję swoją pasję, marzenia i karierę zawodową. Mogę też kształtować swoje otoczenie jak tylko mi się zamarzy. Czuję się doceniona, bo widzę że to co robię, podoba się też innym. Największą satysfakcję sprawiają mi kolejne zamówienia wcześniejszych klientów. To dla mnie najlepsze potwierdzenie tego, że nie tylko ja jestem zwolenniczką słodkich bibelotów. Mogę zanurzyć się więc po uszy w romantycznym zdobnictwie – bo takie właśnie są przedmioty jakie tworzę…trochę jak z pokoju Ani z Zielonego Wzgórza a trochę jak z gabinetu Agaty Christie.

agnieszka-babulewicz2

Agnieszka Babulewicz


Komentarze :

  1. Katta - 15 marca 2009 21:05

    Katta

    Brawo! – za fantastyczne podejście do życia i do swojej pracy :)

  2. black_engel - 17 marca 2009 12:25

    black_engel

    SUPER!!! Od dawna sledze Twojego bloga i podziwiam prace. Gratuluje genialnych pomyslow i wytrwalosc :)

  3. Milena - 19 marca 2009 23:00

    Milena

    Agnieszko, jestem zachwycona Twoją osobą i pracami, które uwielbiam. Pozdrawiam serdecznie.

  4. Dana - 20 marca 2009 18:52

    Dana

    Pani Agnieszko piekne, romantyczne prace, od miesoiąca ( bo dopiero je zauwazyłam, dzieki córce), słodziutkie, wypieszczone – takie z duszą. Bo jak ktoś cos robi od serca to taj jest zawsze. Gratuluje i zycze dalszej twórczej weny.

  5. czy_ewa - 31 marca 2009 8:35

    czy_ewa

    Pani Agnieszko – jest Pani dla mnie niedoścignionym wzorem :)
    Ma Pani ogromne szczęście, że pasja stała się pracą …. praca jest pasją!
    To szczęśliwa życiowa droga ;)
    Pozdrawiam serdecznie

  6. Ada - 07 kwietnia 2009 15:20

    Ada

    Pani Agnieszko, Pani prace są delikatne i estetyczne, to najbardziej w nich cenię. Życzę wszystkiego dobrego.

  7. Agnieszka Babulewicz - agnieszkababulewicz.pakamera.pl 14 kwietnia 2009 10:10

    Agnieszka Babulewicz

    Dziękuję wszystkim serdecznie! Serce mi rośnie i dusza śpiewa kiedy czytam tyle ciepłych słów. Utwierdza mnie to w przekonaniu, że wybrałam w życiu właściwą drogę.

  8. Karolla - 19 kwietnia 2009 13:20

    Karolla

    super prace :)

  9. dark_angel - 23 kwietnia 2009 18:15

    dark_angel

    Prace są ładne i estetyczne ale nic poza tym. Do artyzmu to im jeszcze dużo brakuje. Większość na najprostszym kremowym tle, bejcowane po większości, aby pasowały do ikeowskich mebll i blokowych wnętrz. Przeciętność, przeciętność, przeciętność i mało inwencji twórczej. Takich prac można znaleźć dziesiątki, setki w necie. Poza tym większość z nich to oklejanki i nie mają nic wspólnego z tak popularnym dzisiaj decoupage. Dziwne, że wskazuje pani jako główną dziedzinę swojej działalności „sztukę”, której pani nie uprawia, lub uprawia marginalnie (nomen omen naklejenie pieska lub damy na etui to też taka sobie wyklejanka). Ma pani kompleks związany z tą architekturą, że ciągle pani wszystkich informuje że jest architektem. Czy to pomaga zgłębić pani sztukę? Może coś słabo coś szło na tych studiach, że zamiast budować i urządzać domy zajmujemy się wyklejankami?

  10. normalna - 23 kwietnia 2009 21:14

    normalna

    Zdaje się, że pani ‘dark_angel’ z lekka sfrustrowana i… zazdrosna ?
    Pani Agnieszko, robi Pani piękne rzeczy, sprawiające Pani klientom mnóstwo radości – serdecznie pozdrawiam ;)

  11. Agnieszka Babulewicz - agnieszkababulewicz.pakamera.pl 24 kwietnia 2009 5:34

    Agnieszka Babulewicz

    Drogi Aniele
    Jeśli chodzi o studia – na życzenie mogę przesłać zeskanowany indeks z moimi wynikami;) albo dyplom ;)
    Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że mogłam wybierać. Mogłam zająć się tym co robię z radością a nie zwiększać grono zgorzkniałych architektów projektujących „dla chleba” domki Gargamela. Proszę też uważnie czytać zanim zacznie się komentować. Nigdzie nie użyłam słowa SZTUKA. Uważam się za dobrego rzemieślnika a nie za Artystę Plastyka. O Pani?Pana Anielskich kompleksach nie będę pisać, bo tyle jadu „z nikąd” się nie bierze:)
    Pozdrawiam bardzo wiosennie i życzę większej pogody ducha i życzliwości do świata

  12. czy_ewa - 24 kwietnia 2009 7:47

    czy_ewa

    Brawo Pani Agnieszko! Swoim optymizmem udowodniła Pani, że prawdziwa cnota krytyki się nie boi :)
    Ciekawa jestem czy osoba dark_angel jest tylko internetowym „podglądaczem” i czy ma się czym pochwalić jeśli chodzi o twórcze działanie…jakiekolwiek!!!
    Życzę słońca w kapeluszu i weny bez końca :)

  13. Beata - 24 kwietnia 2009 7:56

    Beata

    Ja mam taką wielką prośbę, niech dark_angel napisze gdzie możemy zobaczyć jej/jego prace. Najwięcej zawsze do powiedzenia mają Ci którzy sami nic nie robią. Domniemam, że osoba w/w zajmuje się głównie upuszczaniem jadu i to jedyna dziedzina w jakiej się realizuje.
    Pozdrawiam Panią Agnieszkę i życzę wielu sukcesów.

  14. Iwona Rutkowska - iwonarutkowska.pakamera.pl 24 kwietnia 2009 16:33

    Iwona Rutkowska

    Agnieszko, najważniejsze w życu jest spelnienie , jeśli spełniasz się w tym co robisz i sprawiasz tym radość , osiągnęłaś to, co najważniejsze , reszta jest tylko dodatkiem do życla .:)

  15. Jednoskrzydla - 26 kwietnia 2009 18:46

    Jednoskrzydla

    Decoupage z założenia jest wycinaniem-naklejaniem, a cała otoczka to już kwestia wyboru. Wolnego wyboru. Rezygnując z cieniowań, country szyku wybieramy świadomie pewną prostotę pracy/delikatność przedmiotu. A w pracach Agnieszki jest ona szczególnym atutem i jak widać spotyka się z dużym uznaniem wśród odbiorców. Czym innym jest nieumiejętność, a czym innym świadoma rezygnacja. Skoro nie zna się przyczyn takiego efektu, jak można zarzucać cokolwiek! Tylko prawdziwy zawistnik mógł napisać, co napisał.
    Nie rozumiem też zupełnie zarzutu pisania o swoim wykształceniu, co innego jak się pisze o sobie plastyk, skończywszy roczny kurs dekoracji a kończyło się np. technikum spożywcze… a co innego dyplom, architekta wypracowany przez wiele lat, czy nawet liceum plastyczne – które jakby nie było jest bardzo specyficznym wykształceniem, godnym ze wszech miar nadmienienia.
    Parafrazując za bohaterką „wyśjcia awaryjnego”: zawiść ludzka nie ma granic… niestety

  16. Daisy - 29 kwietnia 2009 10:17

    Daisy

    Ciemny Aniołek najwyraźniej czuje się lepiej próbując sprawić, by inni czuli się gorzej. Żadnej KONSTRUKTYWNEJ krytyki, złośliwe aluzje do życia osobistego, szkoda czasu na dyskusje.

  17. dark_angel - 29 kwietnia 2009 14:24

    dark_angel

    Co innego, kiedy umie się wykonywać różne techniki i w drodze poszukiwania „z czegoś tam” się rezygnuje. Pani Babulewicz nie ma w swoim dorobku żadnych zaawansowanych prac decoupage, chyba, że te „największe” trzyma gdzieś po kątach w domu i nie pokazuje ich szerszemu forum. To nie jest żaden wybór, tylko słaby warsztat pracy. Każdą jej pracę można z łatwością skopiować w trzy dni. Jeszcze raz: nie twierdzę, że prace są złe, one są po prostu przeciętne, jak przeciętne jest nieumiejętnie dobrane zdjęcie w tej galerii pani Babulewicz.

    Faktem jest jednak to, że decoupage, to decoupage i nie powinno się podciągnąć tej sztuki pod obklejanie pudełeczek, bo przez to właśnie nie traktuje się jej poważnie, tylko jak wyklejankę, którą może zrobić każdy. Zasyp takich pseudodecoupageowych prac w stylu pani Babulewicz, w galeriach internetowych jest niestety wynikiem komercji. Widziałam wiele lat temu we Francji prawdziwy decoupage i nie ma on nic wspólnego z pracami pokazywanymi przez panią Babulewicz i jej podobnymi. To jest spospolityzowanie sztuki. Coś w stylu pani Masłowskiej, którą wpuszczono na salony. Ale oczywiście rozumiem ową panią, nazywającą swoją „sztukę” czy „rzemiosło” słowem „decoupage”, bo to lepiej brzmi niż „wyklejanka” czy „technika serwetkowa”.
    Tak samo lepiej brzmi „architekt” niż „gospodyni domowa” (tym się teraz chyba ta pani zajmuje). Rozumiem także aluzję do Pani Katarzyny Pander Liszki: „co innego jak się pisze o sobie plastyk, skończywszy roczny kurs dekoracji a kończyło się np. technikum spożywcze… ” tylko, że żaden papierek, nawet tytuł profesorski z historii sztuki nie tworzy artysty, czy dobrego rzemieślnika, a już na pewno architektura nie ma żadnego wpływu na prace tej pani. Zresztą architektura z decoupage? Co ma piernik do wiatraka? Poza tym mając „technikum spożywcze” można robić prawdziwy decoupage, jaki robi tamta pani i mimo, że nie podobają mi się zbytnio jej prace, to trzeba przyznać, że stara się robić decoupage na najwyższym poziomie. Pani Babulewicz, proszę przestać nazywać swoje wyklejanki „decoupage”, bo to jest po prostu zwykły przerost formy nad treścią, lub jak kto woli zwykły snobizm.

  18. anika_rek - 29 kwietnia 2009 14:27

    anika_rek

    Piękne prace!

  19. Elżbieta_EN-EN - 29 kwietnia 2009 14:28

    Elżbieta_EN-EN

    Co innego, kiedy umie się wykonywać różne techniki i w drodze poszukiwania „z czegoś tam” się rezygnuje. Pani Babulewicz nie ma w swoim dorobku żadnych zaawansowanych prac decoupage, chyba, że te „największe” trzyma gdzieś po kątach w domu i nie pokazuje ich szerszemu forum. To nie jest żaden wybór, tylko słaby warsztat pracy. Każdą jej pracę można z łatwością skopiować w trzy dni. Jeszcze raz: nie twierdzę, że prace są złe, one są po prostu przeciętne, jak przeciętne jest nieumiejętnie dobrane zdjęcie w tej galerii pani Babulewicz.

    To fakt, że decoupage, to decoupage i nie powinno się podciągnąć tej sztuki pod obklejanie pudełeczek, bo przez to właśnie nie traktuje się jej poważnie, tylko jak wyklejankę, którą może zrobić każdy. Zasyp takich pseudo decoupageowych prac w stylu pani Babulewicz, w galeriach internetowych jest niestety wynikiem komercji. Widziałam wiele lat temu we Francji prawdziwy decoupage i nie ma on nic wspólnego z pracami pokazywanymi przez panią Babulewicz i jej podobnymi. To jest spospolityzowanie sztuki. Coś w stylu pani Masłowskiej, którą wpuszczono na salony. Ale oczywiście rozumiem ową panią, nazywającą swoją „sztukę” czy „rzemiosło” słowem „decoupage”, bo to lepiej brzmi niż „wyklejanka” czy „technika serwetkowa”.
    Tak samo lepiej brzmi „architekt” niż „gospodyni domowa” (tym się teraz chyba ta pani zajmuje). Rozumiem także aluzję do Pani Katarzyny Pander Liszki: „co innego jak się pisze o sobie plastyk, skończywszy roczny kurs dekoracji a kończyło się np. technikum spożywcze… ” tylko, że żaden papierek, nawet tytuł profesorski z historii sztuki nie tworzy artysty, czy dobrego rzemieślnika, a już na pewno architektura nie ma żadnego wpływu na prace tej pani. Zresztą architektura z decoupage? Co ma piernik do wiatraka? Poza tym mając „technikum spożywcze” można robić prawdziwy decoupage, jaki robi tamta pani i mimo, że nie podobają mi się zbytnio jej prace, to trzeba przyznać, że stara się robić decoupage na najwyższym poziomie. Pani Babulewicz, proszę przestać nazywać swoje wyklejanki „decoupage”, bo to jest po prostu zwykły przerost formy nad treścią, lub jak kto woli zwykły snobizm.

  20. Daisy - 30 kwietnia 2009 12:07

    Daisy

    Pani Elżbieto,
    w innym miejscu Pakamery prosiłam Panią o podanie definicji decoupage. O ile mi wiadomo, decoupage powstał nie jako sztuka, a właśnie jako tani zastępnik sztuki, kosztownych wyrobów między innymi z laki. Taka ‘tania, chińska podróbka’. Polega na przyklejaniu czegoś, co ktoś już namalował, wydrukował lub napisał, na dowolny przedmiot. Takie były początki, a potem decoupage stał się popularny i obrósł w dodatkowe możliwości, nowoczesne kleje, farby i lakiery, media do postarzeń i wiele innych, o których ja – amatorka – nie mam pojęcia. Pojawiły się nowe techniki, może przedmiot wykonany którąś z nich rzucił Panią na kolana do tego stopnia, że nazwała to Pani ‘sztuką’. Rzeczywiście, niektóre przedmioty ozdobione technikami decoupage (które widziałam na zdjęciach, gdyż we Francji nie bywam) prawdopodobnie mogą pretendować do miana ‘sztuki’, zresztą to słowo zapewne też nie ma ścisłej definicji.
    Tym niemniej prace Agnieszki czy innych pań prezentujących prace w Pakamerze, to decoupage w ścisłym – w oparciu o historyczne aspekty – znaczeniu tego słowa. Są rękodziełem sprawnych twórczyń, żadna z nich nie podaje się za artystkę, a swoich wyrobów za dzieła sztuki. Więc można uważać je za przeciętne, piękne lub beznadziejne, ale nie ma powodu, aby imputować komuś coś, do czego nie pretenduje. Tym bardziej nie widzę powodu, aby robić przytyki do życia osobistego.
    I jeszcze jedno – komercja. Agnieszka i inne panie mogą sobie wystawiać na sprzedaż wszystko, co chcą. Jeśli nie będzie kupców, to zostaną wyeliminowane z rynku, prawda? Prac w Pakamerze nie ma obowiązku oglądać, podziwiać, a tym bardziej kupować.
    I proszę nie sądzić że jestem bezkrytyczną wielbicielką tego, co prezentuje Agnieszka. Jednakże Pani krytyka nie jest konstruktywna, a jej główne założenie oparte jest na nie dopuszczaniu do siebie informacji, czym naprawdę jest decoupage.
    Pozdrawiam!

  21. Jednoskrzydla - 30 kwietnia 2009 17:09

    Jednoskrzydla

    Dark Angel – byłam we Francji, we Włoszech i w Belgii – widziałam ten decoupage i wybacz mam skalę porównawczą. Gratuluję poziomu wypowiedzi. Pozdrawiam.

  22. Kachna - 01 maja 2009 21:02

    Kachna

    Niezwykła, droga Agnieszko ! Bardzo dziękuję za wykonanie dla mnie chusteczników, wyjątkowych w swej szacie i gdy tak na nie patrzę to myślę,że to wspaniałe było móc Cię poznać bo dzięki takim osobom jak Ty świat staje się lepszy i wraca wiara w ludzi…czy masz tego świadomość ?
    Bądź sobą a wszystko co złe spotyka Cię od ludzi, pakuj do starego kufra bez dna i nie myśl o tym :)
    Życzę z całego serca i cieplutko pozdrawiam.
    Kachna

  23. ElżbietaEN-EN - 04 maja 2009 13:56

    ElżbietaEN-EN

    Pani Jednoskrzydła, nie przypominam sobie, żebym była z panią na „Ty” i wypraszam sobie „tykanie”. To po pierwsze.

    Po drugie, widzę, że jest pani „wybitną specjalistką” decoupage, zwłaszcza, że poziom, tym razem pani wiedzy powalił mnie na kolana, bo wymieniła pani dwa kraje, w których decoupage nie ma prawie wcale lub jest, ale na bardzo żenującym poziomie. Co do Francji, o której jedynie wspomniałam, proszę powiedzieć w którym muzeum i prace jakiego artysty pani widziała, żeby wypowiadać się na ten temat? Obejrzałam sobie pani arcydzieła i nie odbiegają od poziomu prac pani Babulewicz, tym bardziej rozumiem pani wypowiedzi.

    Co do Pani Daisy, która przytacza historię decoupage: to miło, niedoczytała jednak pani, że decoupage datuje swoje początki od XII wieku. Nie wiem, czy pani zauważyła, ale od tego czasu wiele się zmieniło. M.inn. minęło 800 lat, wynaleziono żarówkę i silnik parowy, a tzw. sztuka chołoty i biedoty jaką było decoupage, od XVII wieku weszła na salony i taką jest obecnie w niektórych zachodnich krajach. Wystarczy sobie wejść na strony brytyjskie, angielskie, a nawet australijskie, żeby zobaczyć prace decoupage. Serwetka naklejana na pudełko jest wymysłem czysto niemieckim, ale tam decoupage w ogóle nie istnieje.
    Co do zdania: „prace Agnieszki…., to decoupage w ścisłym – w oparciu o historyczne aspekty – znaczeniu tego słowa”. Wypowiem się tak: Proszę wskazać mi tytuł pozycji, w której z historycznego punktu widzenia zawarto technikę serwetkową jako decoupage? Od jakiego czasu? Myślę, że ścisły to na pewno jest umysł pani Daisy, ja natomiast nie widzę żadnego powiązania z decoupage, które powszechnie nazywa się wycinanką, a wydzieraniem całych fragmentów z serwetek obiadowych, lub przyklejaniem ich w całości na pudełko. Tutaj mamy raczej do czynienia z docinaniem do rantu pudełka, albo z oklejanką, a to zupełnie coś innego i inaczej się nazywa.
    To co panie tu wypisujecie to jest po prostu dyletanctwo, ignoranctwo i dziecinada, chcąc nagiąć fakty do swoich pracek.

    Co do nazywania siebie „artystą” – proszę sobie przewinąć tę stronę i zobaczyć jak nazywa się tutaj osoby, wystawiające te „cósia”. Nie są to autorzy, tylko artyści- dla mnie „artysta” to czysta kreatywność i wolność, Odtwórcze wyklejanki nie mają z nimi nic wspólnego, po co więc ktoś nazywa takie osoby artystami, jeżeli one same się tak nie chcą nazywać? Ja myślę,że to im po prostu schlebia. Czysta pycha przez nie przemawia i tyle.

  24. ElżbietaEN-EN - 04 maja 2009 14:02

    ElżbietaEN-EN

    Miało być strony brytyjskie, francuskie, itdl. przepraszam za literówkę.

  25. Ela - 06 maja 2009 10:11

    Ela

    Gratuluję konstuktywnej odpowiedzi, w postaci skasowania mojego posta! żenujący pseudoartyści, żenująca galeria bojąca się krytyki!!!!
    Kochani, robię sobie w tej chwili print screena, i pokażę wszystkim wszem i wobec, jak to nie dopuszcza się do słowa osoby, która ma inne zdanie niż cała ta szajka zachwyconych gąsek Balbinek.

  26. Julka - lemoniada.pakamera.pl 06 maja 2009 13:34

    Julka

    ad:”Gratuluję konstuktywnej odpowiedzi, w postaci skasowania mojego posta! żenujący pseudoartyści, żenująca galeria bojąca się krytyki!!!!”

    nikt wypowiedzi nie kasował, oczekiwała na akceptację, tak jak wszystkie przed pojawieniem się na stronie. Konstruktywna krytyka na odpowiednim poziomie jest mile widziana, niestety w Pani wypowiedziach go brakuje. Pozostawiam więc sprawę bez komentarza.

  27. Jednoskrzydła - 06 maja 2009 13:36

    Jednoskrzydła

    Pani Elu, koniecznie! czekamy na print screeny!

  28. Daisy - 06 maja 2009 14:55

    Daisy

    Pani Elżbieto,
    nieco nieprzyjemnie się robi, gdy próbuje Pani stylem swojej wypowiedzi zmieszać antagonistę z błotem. Co zyskuje Pani pisząc „(…) to miło, niedoczytała jednak pani, że decoupage datuje swoje początki od XII wieku (…)”? Z jakiego powodu sądzi Pani, że nie znam historii decoupage? Odwołuje się pani do sztuki ‘wysokiej’ zapominając, że na świecie żyje pięć miliardów ludzi, z których bardzo niewielu stać na drogocenne arcydzieła. Dlatego też w – jak to Pani zauważyła – XII w. powstał decoupage. Dla niezamożnych ludzi, których nie było stać na intarsjowany laką i nefrytem mebel, a którzy mogli sobie nalepić obrazek na komodę i cieszyli się, że mają ładnie w domu… Obecnie również nielicznych ludzi stać na dzieła artystów, natomiast wielu cieszy się, mogąc kupić coś ładnego w Pakamerze. I niech artyści tworzą dzieła do muzeów, a Agnieszka Babulewicz, Jednoskrzydła i Daisy – dla zwykłych zjadaczy chleba… Jeszcze pytanie bardzo osobiste: ile dzieł sztuki ma Pani w swoim salonie?

    Technika serwetkowa jest jedną z wielu stosowanych w decoupage, który – znowu słusznie Pani zauważyła – rozwijał się 800 lat i jest na tyle pojemny, by i tę (pogardzaną przez Panią) technikę pomieścić. Podejrzewam, że chińscy chłopi nie zostawili wielu tekstów na temat decoupage, ale przecież używali papieru ryżowego, który częściowo zastąpiły serwetki. Wiktoriańskie damy posługiwały się ilustracjami ze współczesnych im czasopism. My także używamy także tego, co jest dostępne – między innymi serwetek.

    I proszę podać mi jedną, porządną, brytyjską stronę www dotyczącą decoupage. Żyję w tym kraju od pewnego czasu, usiłuję zaznajomić się z tutejszym decoupage i, jak na razie, znalazłam tylko wiktoriańskie – w większości – potworki. Nie śmiem podejrzewać, że te ‘dzieła’ (mimo iż mają wartość historyczną) uważa Pani za sztukę. Zapoznałam się z galeriami gildii decoupage ze Stanów i Australii (nie przed chwilą – tu próbuję uprzedzić Pani zjadliwość, naprawdę interesuje mnie decoupage) i – oczywiście – jestem pełna uznania. Ale w tych pracach stosowane są te same techniki, co w pracach moich czy wyżej wymienionych pań. Różnią się, oczywiście, ilością włożonej w nie pracy, niekiedy dekorowanych przedmiotów. Podstawowe elementy zostają te same: gotowe ilustracje, klej, farby, lakiery, kraki… Jeśli któraś z nas znajdzie naprawdę dużo czasu w przerwie od uczciwego zarabiania na życie, bez problemu skomponuje i wykona pracę podobnej klasy

    Nadal mnie Pani nie przekonała, że decoupage to sztuka. Ale będę wdzięczna za linki, ewentualnie inne źródła, gdzie znajdują się przedmioty godne – według Pani – tego miana. Nie wykluczam, że to pomogłoby mi zmienić zdanie.

    Co do schlebiania i pychy – panie, o których tu mowa, znam jedynie wirtualnie. Jak i Panią, Pani Elżbieto. Nie znalazłam w nich ani cienia pychy.

    … i przyjemnie byłoby nie odczuć pogardy w Pani kolejnej wypowiedzi.

  29. Ela - 06 maja 2009 19:55

    Ela

    Cyt: „nikt wypowiedzi nie kasował, oczekiwała na akceptację, tak jak wszystkie przed pojawieniem się na stronie. Konstruktywna krytyka na odpowiednim poziomie jest mile widziana, niestety w Pani wypowiedziach go brakuje. Pozostawiam więc sprawę bez komentarza.”
    p.1. Post był widoczny na stronie przez trzy dni (był nawet zdublowany, bo się pomyliłam) i nagle zniknął? Proszę nie wciskać kitu, lepiej już w ogóle się nie odzywać.
    p.2. Moja krytyka jest konsturktywna, tylko jak nie macie Panie argumentów, to niestety rozmowa przeradza się monolog. Drogie panie Gąski Balbinki, zamiast promować powiedzenie „każda myszka swój ogonek chwali” wychylcie trochę noski ze swoich podlaskich wiosek i pospacerujcie chociażby po necie. Wystarczą tylko dwa palce. Polecam własnoręcznie wpisać decoupage w anglo, czy francuskojęzycznych google . Dużo materiałów do studiowania. Na lenistwo niestety nie ma lekarstwa.

  30. Karolla - 06 maja 2009 20:10

    Karolla

    Jak dla mnie sa artystkami. i Nic tego nie zmieni.

    Skoro „wystarczy tylko nakleić” to dlaczego Pani prace sa tak chętnie kupowane?? Mają to coś, sprawiają, że wnętrze od razu wygląda piękniej

    Sztuka, czy nie sztuka, artystka czy nie artystka to i tak kochamy jej prace ;)

    A jeżeli tak bardzo kogoś boli, że sprzedaje swoje prace na Pakamerze, to czekamy z niecierpliwością, na to, jak wystwi swoje… Może wtedy pooceniamy?? ;)
    Pozdrawiam

  31. Beata - 07 maja 2009 10:58

    Beata

    Pni Elżbieto, w jednej ze swoich wypowiedzi nazwała Pani forowiczki doceniające umiejętności Pani Agnieszki
    „szajką zachwyconych gąsek Balbinek”. Dorzuciła Pani również coś o żenujących artystach i żenującej galerii.
    Nie żal Pani czasu na wypisywanie tych zjadliwych „epopei” . Skoro uważa Pani tak jak Pani pisze to może nie warto zniżać się aż tak i tu zaglądać.
    Ps. Pani Agnieszko pozdrawiam serdecznie.

  32. Daisy - 07 maja 2009 12:16

    Daisy

    Och, kompletny brak odpowiedzi na mój post – a tak się starałam…

    „Moja krytyka jest konsturktywna, tylko jak nie macie Panie argumentów, to niestety rozmowa przeradza się monolog.” Pani Elżbieto, gdzie są Pani argumenty? Rzuca Pani swoje opinie, jakby były one dogmatami. Nie podparła ich Pani ani jednym przykładem, wręcz próbuje Pani nas zmusić do znalezienia poparcia własnych argumentów: „(…) i pospacerujcie chociażby po necie. Wystarczą tylko dwa palce. Polecam własnoręcznie wpisać decoupage w anglo, czy francuskojęzycznych google . Dużo materiałów do studiowania. Na lenistwo niestety nie ma lekarstwa.”

    Umyła Pani ręce, nie odpowiedziała, które konkretnie prace uważa Pani za ‘dzieła sztuki’. Dla mnie sprawa jest oczywista – Pani nie ma argumentów, Pani nie ma pojęcia i o decoupage, i o sztuce, co więcej – Pani nie zamierza prowadzić rozmowy tylko właśnie obraźliwy monolog. Nie wie Pani o jednym – nawet obrazić kogoś można w sposób inteligentny. Brakuje Pani klasy, jest Pani po prostu niezadowolonym z życia krzykaczem. Czy gdy napisze Pani: „Drogie panie Gąski Balbinki”, to przysparza to ujmy Agnieszce Babulewicz i mnie, czy Pani? W swoim ostatnim poście unika Pani zdecydowanie rozmowy ze mną, chociaż jestem otwarta i na Pani poglądy, i na wszelkie dyskusje. Skupia się Pani natomiast na rzeczach mało istotnych – ma to odwrócić zapewne uwagę od faktu, że ma Pani niewiele do powiedzenia.

    Nawet Pani zdublowany post, najpierw podpisany nickiem ‘Dark_Angel’, a następnie imieniem Elżbieta miał, czego jestem pewna, stworzyć złudzenie, że więcej osób wyraża podobne opinie o decoupage Agnieszki. Niezbyt orientując się w zasadach panujących w Pakamerze nie spodziewała się Pani, że post zdemaskuje te żałosne próby pojawiając się za każdym razem z innym podpisem.

    Niniejszym kończę tę pożałowania godną ‘dyskusję’. Dyskutuje się z kimś, kto ma poglądy podparte wiedzą, a nie jadem. Oczywiście zajrzę tu jeszcze, żeby przeczytać inwektywy, które Pani przygotuje specjalnie dla mnie – chyba że nie jestem godna Pani uwagi. Gotowa jestem podjąć ‘rozmowę’, o ile Pani wyrazi taką chęć i odpowie merytorycznie na mój poprzedni post.

    Aha, proszę nie ganić moderatora Pakamery za problemy z postami. Gdy czytam tę stronę w ‘Operze’, niekiedy nie widać wszystkich postów, natomiast ‘Internet Explorer’ nie ma z tym problemów. Być może to sprawa przeglądarki, której Pani używa.

  33. Ela - 07 maja 2009 23:50

    Ela

    „żal Pani czasu na wypisywanie tych zjadliwych “epopei” ” – żal, żal czasu, zwłaszcza, że zrobiłyście z Babulewiczowej wielką męczennicę. Joanna Dark polskich bubelków. Niech i tak będzie, bo większej nagrody na pewno nie zdobędzie. Naprawdę bardzo się ubawiłam tymi postami, zwłaszcza, że niektóre osoby naprawdę się przejęły, a Babulewiczowa nawet nie spała całą noc. Pani Agnieszko, będę się pani śniła jeszcze nie raz, ale niestety ambicje nie zastąpią talentu. Może lepiej się wziąć za budowanie domków gargamelków? Na pewno jeszcze się kiedyś odezwę.
    P.S. pisałam z innego nicka nie dlatego, aby powiększyć grono przeciwników, ale dlatego, że nie mogłam publikować wpisów pod nickiem dark_angel bo administrator zablokował (pewnie przestraszył się moich słów).

  34. Agnieszka Babulewicz - agnieszkababulewicz.pakamera.pl 08 maja 2009 7:34

    Agnieszka Babulewicz

    Dziękuję wszystkim, którzy zabrali głos na tym forum. Ciesze się, ze moje prace znajdują uznanie. Wiem, że nie muszą podobać się wszystkim, ale nikt nie ma obowiązku ich oglądania a tym bardziej kupowania.
    Pani Elżbieto, w sumie miałam nie wtrącać się do dyskusji (choć śledzę ją , bo jestem osobą wesołą i lubię się pośmiać) ale teraz chciałam wyprowadzić Panią z błędu;)
    Ze snem nie mam najmniejszych problemów, podziwiam Pani wielkie mniemanie o sobie, bo nie zaprząta mi Pani myśli na tyle, żeby pojawiać się w snach. Natomiast widzę, że ja śnię się często Pani i sporo czasu straciła Pani na komentowanie faktów z mojego życia których wcale nie ukrywam (w przeciwieństwie do Pani).
    To co w Pani założeniach miało mnie obrazić nie osiągnęło celu, ponieważ:
    -menadżerem ogniska domowego jestem z wyboru i bardzo mi ten etat odpowiada, gdyż mam wspaniałą, kochającą się rodzinę
    -Gąska Balbinka była moja ulubioną dobranocka i nadal uważam ją za przesympatyczne stworzenie
    -rzeczywiście mieszkam na Podlasiu i bardzo lubię swoje miasto.
    Serdecznie pozdrawiam wszystkich (łącznie z Panią Elżbietą)

  35. Jednoskrzydla - jednoskrzydla.pakamera.pl 08 maja 2009 18:08

    Jednoskrzydla

    A ja z serca mogę polecę dobrego psychologa, to się całkiem nieźle leczy… Moc najgorętszych pozdrowień, Ania (strasznie senna)

  36. Daisy - 09 maja 2009 11:38

    Daisy

    Witam!
    Miałam nie zabierać już głosu na tym forum, jednak muszę przeprosić panią ‘Elżbietę’.

    Nie miałam racji, pisząc w poprzednim poście: ‘Dla mnie sprawa jest oczywista, (…) Pani nie ma pojęcia o decoupage (…)’.

    Zdałam sobie sprawę, kim jest pani ‘Elżbieta’, że ma ogromny dorobek prac decoupage, znakomity warsztat pracy, a także inne osiągnięcia. Co więcej – zorientowałam się, że prace tej pani znam już od dawna i wiele się od niej nauczyłam; że na bieżąco, z podziwem śledzę pojawianie się kolejnych prac w zasobach Internetu.

    Cóż, tym bardziej mi przykro, że nie mogę odwołać pozostałych słów, które do niej skierowałam. Nie mieści mi się w głowie, że osoba o takim dorobku; ktoś, kogo od dawna darzyłam szacunkiem, okazał się nieuprzejmą, nieżyczliwą , arogancką i pełną pogardy dla innych ludzi panią ‘Elżbietą’. Mimo, iż ślady pozostawione przez nią w Internecie wskazują poniekąd, iż nie interesują jej kółka wzajemnej adoracji i zwykłe, miłe, ludzkie gesty, które pomagają nam iść przez życie w towarzystwie, nie samotnie.

    Droga Pani ‘Elżbieto’! Jeszcze w jednym chcę Pani przyznać rację – ‘Problem pojawia się wtedy, gdy inni ludzie myślą o sobie, że są gorsi, ale to ich problem.’ Chcę tylko zauważyć, że gdy myślą o sobie, że są lepsi – to już jest zupełnie inna skala problemu. Nie żałuję czasu poświęconego na szukanie informacji o Pani w Internecie. Czytanie Pani słów z innego punktu widzenia było bardzo ciekawym doświadczeniem.

    Szkoda, że nie mogę napisać ‘pozostaję z szacunkiem’.

    Agnieszka Hojnacka

  37. Swiat wg….. - 18 maja 2009 13:27

    Swiat wg.....

    Kim jest ta pani Elzbieta ? per dark angel ? chetnie sie dowiem……..pewnie nie tylko ja……

  38. Joanka - 25 maja 2009 19:03

    Joanka

    Rzadko zaglądam do wywiadów, a ten skłonił mnie do przejrzenia Twoich prac – sa naprawde sliczne :)

  39. ktos - 30 maja 2009 10:44

    ktos

    napiszcie kim jest pani elzbieta vel dark angel
    zastanawia mnie skad w ludziach bierze sie tyle jadu? tyle jakiegos zla, zeby dowalic innym
    czy taka „pani elzbieta” nie moze sobie tworzyc nie opluwajac innych?
    sztuka to pojecie bardzo wzgledne, to co jedni nazywaja sztuka dla innych jest kiczem i na odwrot, i pojawia sie pytanie czy kicz moze byc sztuka itd,
    bylam nie tak dawno na wystawie pabla picassa i ogladalam jego grafiki, byly takie na ktorej doslownie byla narysowana kropka, i sa tacy szalency na tym swiecie ktorzy sa za to gotowi zaplacic miliony
    czy to jest sztuka?? chociaz picasso ma w swoim dorobku naprawde wybitne prace
    czy np. taka pani co w Zachecie obiera ziemniaki? czy to jest sztuka?
    badzmi – mowie o ludziach- dla siebie milsi, usmiechajmy sie a swiat bedzie o wiele lepszy , wiecej tolerancji
    niestety takich „pan elzbiet” ci dostatek na tym swiecie, ktore niestety nie maja na tyle odwagi zeby krytykowac i pokazac twarz, podpisac sie wlasnym nazwiskiem, tylko robia to pod jakimis psedunimami, z ukrycia
    ale sa tez takie osoby jak Agnieszka, pogodne i zadowolone z zycia, ktore nie przelewaja swojej frustracji na innych i tworza naprawde bardzo ładne prace
    pozdr.
    Ktos

  40. komiksowa - 13 października 2009 8:06

    komiksowa

    po co te wynurzenia? bez sensu :-/ Czy decoupage to sztuka? Zdecydowanie sztuka sprawności palców :) Wiem, bo sama się zajmuję „ozdabianiem przedmiotów” od ponad roku i nawet dzisiaj mogę powiedzieć – łatwo nie jest. Jeśli się komuś nie podoba decoupage sam w sobie, to po co się tutaj wypowiada? I to z taką zawiścią? Nie każdy/każda z nas to Klimt albo Picasso :)
    p.s. prace śliczne :)

  41. Wideacre - 24 kwietnia 2011 16:56

    Wideacre

    Przepiękne prace, chciałabym mieć kilka w swoim domu :) Niech Pani tworzy jak najwięcej.


Napisz komentarz :

Connect with Facebook


POLEĆ POST
 

Send to a Friend:




Wyslij znajomemu     Dodaj do Facebook    Wykop    Dodaj do ulubionych    Wydrukuj

TAGI
szukaj podobnych 

. . .



WARTO ZOBACZYĆ
inne artykuły